Pierwsze wrażenia – percepcja z recepcji.

Joga Centrum – your place to be

Pewnie zdecydowana większość trafia tu celowo: znajomy polecił to miejsce, a może kusząca była wysoka pozycja w wyszukiwaniach Google. Jest jednak grupa ludzi, którą przywiódł tu ślepy los (już wkrótce się okaże, że nie do końca ślepy) czy czysty przypadek. Może nawet nie jest takie istotne to, jak się tu dotarło. Zdecydowanie ważniejsze jest, co się dzieje potem. Niezależnie od tego, jakie moce Cię tu przywiały, czy kto Cię tu zaciągnął, docierasz na Biskupią 18 z pewnymi oczekiwaniami. Teraz pytanie: jak te oczekiwania wypadają w konfrontacji z rzeczywistością?

Oczekiwania

Szkoła jogi… Co też się uruchamia, gdy słyszymy takie hasło? Za ogół się wypowiadać nie mogę, ale kilka skojarzeń mam. Mekka joginów, czyli ludzi, którzy pewnie non stop rozmawiają o energii, o tym, by być tu i teraz, chodzą w tych śmiesznych, szerokich spodniach i oburzają się, gdy skieruje się w ich stronę pytanie Jak długo ćwiczysz jogę?, bo przecież jogę się praktykuje!

Samo miejsce pewnie będzie w oparach kadzideł, a z głośników będzie wybrzmiewać wyjogowana muzyka, typu Ra ma da sa, czy jakoś tak. No i mandale, wszędzie będą wisieć mandale.

Rzeczywistość

Nie przesadzę, gdy stwierdzę, że tak różnorodnych ludzi w jednym miejscu, nie spotkałam nigdzie. Podróżnicy, architekci, artyści, psychoterapeuci, studenci prawie wszystkich kierunków. Jedni ćwiczą już od nastu lat, inni dopiero wskakują na matę. Rano rozmawiasz z kobietami, które już czytały Biegnącą z wilkami, a wieczorem z dziewczynami, które też dopiero próbują się przedrzeć przez 2. rozdział. Każda z tych osób ma swoją historię, a częścią tej historii staje się lub już jest Joga Centrum. We are in this together.


A co z miejscem? Kadzidła? Owszem, ale nie w nienormalnych ilościach. Wyjogowana muzyka? Tak, no chyba, że na recepcji jest
ta nowa dziewczyn, która notorycznie puszcza Florence, Hansa Zimmera i Yirumę. Gdyby tylko Mirek o tym wiedział…

Jedno jest pewne. Przychodzimy tu w pewnym stanie, ale wychodzimy w ciut innym. Nie w tym rzecz, że Joga Centrum odmienia diametralnie, bo tak nie jest. Może p

o prostu pomaga odnaleźć coś, czego szukaliśmy, co gdzieś zostało uśpione, co potrzebuje bodźca, by się dalej rozwijać i odpowiednich warunków, by wystrzelić aż pod słońce?

Joga Centrum recepcja

A może stwarza okazję do poznania ludzi, z którymi można i poćwiczyć jogę, i zjeść śniadanie (nawet, jeśli miałaby to być, zrobiona przez kogoś innego niż Mirek, owsianka) i iść na kawę do Bunkra?

Nie wszystko jestem w stanie uchwycić i zrozumieć, będąc w pozycji siedzącej i schowana a recepcyjnym biurkiem. Widzę, że po zajęciach ludzie wychodzą jacyś pewniejsi siebie, jakby bardziej świetliści i wyprostowani. Może by tak wstać z tego krzesła, które i tak wygodnością nie grzeszy, i sprawdzić, co też się na tych zajęciach dzieje? Hmm, challenge accepted!

Do zobaczenia na macie!

Justyna <3


Categories: Aktualności

Tags:

Post Your Thoughts

Join event